od koncepcji, poprzez kreację, aż po implementację, est. 2009
Blog > Komentarze do wpisu

Antifa w Warszawie, czyli kołysanka dla okruszka

Synu, dziś narodowe święto. Niepodległości. Dlatego nie możemy pójść na spacer codzienną trasą. Nie będziemy łazić po naszych zakamarkach, szlifować przydomowych bruków. Nie zatrzymamy się na kawę, gdzie jak zawsze w weekend ty litościwie usypiasz w wózku z otwartą buzią, a twoi starzy siedzą z tobą w ogródkach kawiarnianych, zakutani w koce polarowe z Ikei, z kubkiem parującej dużej białej w jednym ręku i umiłowaną gazetą w drugiej, bo to jedyny moment, kiedy na chwilę odpadasz, przechodzisz w tryb stand by, gil zastyga ci na zimnie w połowie drogi od nosa, ale zaliczasz spacer na świeżym powietrzu i wszyscy są uszczęśliwieni.

Nie będzie tak dziś jednak, nie posiedzimy przed żadną z naszych placówek kulturalno-oświatowo-kawowych, nie będziesz biegał i zaczepiał kapel ulicznych, kloszardów i innych dzieci. Nie będziesz sprawdzał, czy zaparkowane w centrum, na chodniku auta mają dobrze przymocowane rejestracje, czy może jednak da się je oderwać. Nie będzie ci wolno walczyć z innymi dzieciakami o zabawki i kredki w kąciku dla dzieci, kiedy rodzice będą omawiać te bardzo ważne sprawy i te zupełnie błahe też. Nie będzie ci wolno robić tego wszystkiego, co robić chcesz zawsze.

Dziecku ponoć potrzebna rutyna i poczucie bezpieczeństwa - dziś nic z tego nie wyszło dla twojej szanownej osoby, drogi Dzidku. Dziś jest dzień podległości, rezygnacji i ustępowania z drogi. Nawet raport o tym w TVN przygotowali i w BBC napisali.



Zabierzemy cię zamiast tego do odległej, bezpiecznej dzielnicy, gdzie i tak będzie bardzo dużo ludzi w szalikach i będziemy się dziwić, że kiedyś to się nosiło szalik na szyli albo na torsie, a teraz to młodzież nosi na twarzy, na brodzie i nosie zwłaszcza. I że wszystkie mają takie kolory jak kluby piłkarskie niektóre. I że taka to moda teraz i taka młodzież, a my już widocznie nie nadanżamy za teraźniejszością.

A po drodze do domu będziesz zachwycony, bo będziemy stać w wielkim korku i policjant przez okno będzie tłumaczyć ci, że miasto zablokowane, nie mogą państwo przejechać, proszę tędy, proszę się tu nie ładować, tam się dalej leją. I będziesz odwracał głowę, bo mnóstwo będzie niebieskich świateł migoczących, świateł wyjących kogutem, synestezja taka, barwne słyszenie ci się włączy. I autobusy będą miały pozamykane drzwi i włączone awaryjne i nie będą chciały zabierać pasażerów, choć benzyny w bród i pasażerów z szalikami i flagami na kijkach też. I że wieczór, a ludzi mnóstwo na mieście, choć się chyba boją chodzić po ciemku sami, wiadomo - miasto nocą, w łeb można dostać, więc będą chodzić czwórkami, czternastkami, czterdziestkami nawet, bo widocznie razem raźniej i się człowiek mniej w watasze boi.

I powiemy ci do snu, jak już będziesz po usypiał, że są zawsze dwie strony medalu. Że rano część oficjalna, prezydent, premier, wszyscy święci, uroczystości przy Grobie Nieznanego Żołnierza, nie ma jak pompa i jest w ogóle bardzo pięknie. Ale że też inni chcą po swojemu poświętować, bez pompy już, bez klasy i bez pomysłu raczej, za to z opcją na dowalenie wszystkim i wszystkiemu. I że po ulicach mogą chodzić łyse karki, szalikowcy i bandyci. Lewacy, anarchiści, cała antifa i że do tego przyślą posiłki z Niemiec, co niektórzy politycy wyjaśnią, że to skandal, że oto przybywa Niemiec bić Polaka w dniu jego narodowego święta.

I że to nie jest takie proste, jak opowiadają w telewizji, że rozróba i chuligani i że wielkie halo, bo wóz transmisyjny spalili. Bo wszyscy się ekscytują, że dwie demonstracje, policja i bolszewika goń, goń, goń. A może warto z tobą też, synu, pogadać, co z tymi oburzonymi, co z tymi bez pracy, bez perspektyw, bez przyszłości. Z tą buzującą frustracją, z tą beznadzieją, z tą agresją i żalem. Z tymi, co są na marginesie i na oucie - i zjednoczona Europa nie ma na nich pomysłu i że ta młoda, wściekła fala szuka ujścia i przyjeżdża na demonstracje, miesza się z chuliganerią, chwyta płyty chodnikowe i podpala cały świat, Nowy Świat.

I że jak mamy wolność i niepodległość, to ulice są dla wszystkich. Dla tych, co ich lubimy, i co nie uwielbiamy też. I że o to z tą wolnością chodzi. I że jak chcesz, to sobie możesz pomaszerować z jednymi czy drugimi, a jak nie - to sobie siedzisz w domu. I niestety musisz na siebie uważać, bo możesz oberwać cegłą w łeb albo armatką w plecy i to jest ta cena. A do tego to jednak nie możesz maszerować, bo ci matka nie pozwala i dopiero sobie pójdziesz dokąd chcesz, jak skończysz osiemnaście lat, a teraz pij, gówniarzu, mleko i słodko śpij.

sobota, 12 listopada 2011, czula_b

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: anku, *.aster.pl
2011/11/12 22:17:31
super, jak zwykle świetny post.. plus ilustracja - ulubiona okładka ukochanej płyty najlepszego zespołu ever ;) aaaachh ..
-
Gość: Wiewi00ra, *.dynamic.chello.pl
2011/11/12 23:13:25
Świetne, trafne, podzielam :)
-
2011/11/13 13:22:43
genialny tekst
-
Gość: katjusha, *.gdynia.mm.pl
2011/11/13 21:51:55
jak zawsze w punkt, pozdro
-
Gość: katjusha, *.gdynia.mm.pl
2011/11/13 21:52:28
jak zawsze w punkt, pozdro
" />
Projekt Junior

Promote Your Page Too