od koncepcji, poprzez kreację, aż po implementację, est. 2009
Blog > Komentarze do wpisu

Dzidek na ground zero, czyli tajemnica skurczonego dziecka

Skurczył mi się Junior.

No, myślę sobie, pewno przez akcję trzewia, wychudł mi biedaczek, kilo czy dwa zrzucił, gabaryty pomniejszone, to normalne jak się tydzień na flaki choruje.

Ale że się skurczył? W sensie wzrostu. To się nie spodziewałam.

Bo zawsze rano jak się drze, że już wstał, to głowa, broda, szyja aż do obojczyka wystawały znad barierki łóżeczka i spoglądały bacznie jak strażnik więzienny z flanki obserwacyjnej, w poszukiwaniu rodzica, którego można obudzić wrzaskiem. A teraz proszę - wrzaski słychać, Juniora nie widać praktycznie. Czubek głowy mu tylko wystaje, brwi i oczy widać, reszta już poniżej poziomu morza jest. Schowane mam dziecko, skurczone do wysokości szczebli w łóżeczku.

Zmartwiłam się trochę, ale cóż, medycyna zna bardzo różne przypadki, może więc coś na to można poradzić. Więcej czekolady, bananów więcej?

Dochodzi północ, dosypuję trochę kaszy do wieczornej szklanki mleka, którą Junior wypija do poduszki. Bierze łyka, łyczka ślicznego, odstawia delikatnie szklankę na materac, zawija się słodko jak rogalik, wzdycha miękko i wtula w pluszowego pieska. I jak tu nie pieprznie nogą, jak nie wierzgnie, jak szklanki nie wywali! Pół litra mleka błyskawicznie wsiąka w materac.

Ożesz fak.

Junior przestraszony swoim nabrojeniem zaczyna zawodzić. Razem z M. rzucamy się do łóżeczka, nie wiadomo, co najpierw wyżymać, prześcieradło, kocyk, Juniora? Mąż bierze dziecko i w żołnierskim trybie przedzierzga go szybko w suche rzeczy, ja zdzieram mokrą pościel, przyoblekam materac w ostatnie czyste prześcieradło. Coś się muszę schylać bardziej, ale może lata nie te, w krzyżu łupie, wiadomo.

Sytuacja opanowana, biorę Juniora w ramiona, a-a-a, śpij syneczku, mamusia kładzie cię do łóżeczka, a-a-a-, powoli opuszczam Dzidka na dno łóżeczka, a-a-a. I wtedy słychać wielki trzask.

Bo choć Junior schudł, to swoje waży. Pod jego ciężarem dno łóżka zapada się - jak się okazuje - kolejny już raz. Dzidek przestrasza się, wydaje wrzask ostrzegawczy, chwyta się szczebli w odruchu paniki. A ponieważ wstał na obie drżące ze strachu nogi usiłując ratować się z zapaści, zmienia się napór i rozkład sił. Dno łóżka, z materacem, z Dzidkiem na pokładzie, wydaje kolejny trzask i ląduje piętro niżej. Na poziomie podłogi.

Dzidek stoi przy szczebelkach, trzymając się ich kurczowo. Stopy opierają się już bezpiecznie na twardym gruncie - niżej nie spadnie, chyba że do sąsiadów. Patrzymy na siebie z M. pękając z dumy - może i było trochę strachu, ale zapewniliśmy dziecku bezpieczeństwo. Teraz na pewno nie wyleci górą. Bo śpi 10 cm p.p.m., czyli poniżej poziomu morza, a raczej dna łóżka.

Rano, kiedy budzi się wyjec, już go nie widzimy. Sygnalizuje go tylko jeden lok, trzęsący się na czubku głowy. Bo teraz to tylko ten czubek widać.

Czyli znów się nam Dzideusz skurczył. I teraz ma opcję De profundis!:)

czwartek, 19 stycznia 2012, czula_b

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: mammasta, *.gb.pl
2012/01/19 08:53:47
No czytam i czytam i zachwycam się Twoim stylem! :)
-
Gość: akicka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/19 21:10:34
dziękuję za kolejny wpis. mam nadzieję, że wygrasz ten cholerny konkurs na boga roku! :))) ściskam
-
baba-84
2012/01/20 11:08:49
eee, czyli nie będzie Nobla za odkrycie kurczenia się dziecka
-
Gość: mamax2, 91.208.72.*
2012/01/24 09:10:40
Hehe... taki mały skurczybyk :), mam takie 2 :D. Powodzenia w konkursie, trzymam kciuki i telefon ;).
-
2012/01/26 09:03:55
Moja lekarka tak zmierzyła mi dziecko, że wyszło jej po miesiący 1 cm mniej niż po porodzie. I jak to zjawisko wytłumaczyć? Ktoś jej obgryzł miarę czy jak?

p.s.
Pięknie piszesz:) miło tu zajrzeć!
-
czula_b
2012/01/27 23:43:19
skurczybyk jednym słowem! :D ale teraz go pasiemy i rzeczywiście jest zależność, że im więcej się dziecku daje do jedzenia, tym bardziej wchodzi mu to na masę!
-
2013/09/26 10:59:10
Dlatego uwielbiam Twojego bloga - przyjemna historia i świetny wpis, masz fajne pióro. Szkoda, że musialaś materac suszyć, ale z drugiej strony się zastanawiam, jak duża w tym rozlaniu była wycena udziałów (a co, ekonomię studiuję) Dzidka - bo czemu pozostawiłaś szklankę na materacu, no?! Żartuję oczywiście :)
" />
Projekt Junior

Promote Your Page Too