od koncepcji, poprzez kreację, aż po implementację, est. 2009
Blog > Komentarze do wpisu

Little Green Bag, czyli co zrobić z preferencjami Dzidka

Jest taka torebka z imitacji krokodylej skóry, wściekle seledynowa, ze złotymi okuciami, pretensjonalny kuferek ze sztywnymi uchami. Istny koszmar. Pasowała mi kiedyś na zasadzie żartu na jedną jedyną imprezę - potem leżała odłogiem w czeluściach garderoby czekając na kolejny bal maskowy.

Aż wynalazł ją tam Dzidek.

Torebka ma idealne gabaryty - wszystko się w niej Dzidkowi zmieści, skarby swoje tam upycha, skręca kark zabawkom i ładuje ich truchła do środka, magazynuje klocki i resztki jedzenia, śmieci i moje zagubione dawno temu wyschnięte lakiery do paznokci.

Chwytna jest też bardzo - Junior dzierży ją pewnie i z klasą, chwyta za oba ucha i przenosi się z nią w inny wymiar, w korytarz na przykład, gdzie udaje, że wychodzi. Albo pakuje się nagle do torby, żegna się całusem, woła pa-pa i wychodzi, jak własny ojciec z laptokiem przez ramię.

Czasem zwykłe takie, niezabawkowe rzeczy są najlepszymi zabawkami myślę sobie i cieszę się, że Dzidek sobie coś takiego sam w życiu znalazł.

Wizyta u rodziny, wszyscy pakujemy swoje torby, plecaki, siaty. Junior też bierze swój bagaż podręczny, a jakże.

Ale rodzina zasiewa wątpliwości. Dzidek z krokodylą torbą przewieszoną przez ramię wzbudza najpierw ogromną wesołość, a potem coś jakby na kształt obaw. Czy to aby męskie jest? Czy to dozwolone? Czy z tego wyrośnie? Czy też zawsze będzie nosił torebki? A może lepiej podsunąć mu jakiś traktor, samochód, maskulinistyczny atrybut jakiś? Karabin na przykład?

Ale przecież Dzidek nie musi się teraz tak określać, prawda? Dla niego to kuferek pełen skarbów, a nie damskie akcesorium. A w ogóle to przecież wychowujemy go po skandynawsku, pozwalając samodzielnie wybierać zabawki, stroje, jedzenie. I wierzę, że półtoraroczne dziewczynki świetnie wyglądają w jeansach i koszulkach polo, a chłopcy mogą mieć długie włosy. I protestuję przeciw zestawom kuchennym tylko dla dziewczynek i małym technikom tylko dla chłopców. Zresztą pierwszym ciuchem Dzidka była i tak moja fioletowa koszula nocna do porodu, więc wiadomo, że chłop musi mieć swój własny styl.

A jednak z prostej torebki robi się kwestia genderowa!

Rozmawiam potem z zaprzyjaźnionym samcem.

- Nie martw się, ja przypinałem klipsy swojej mamy i tak paradowałem, a dziś proszę, przeszło mi.

- Okej, a ile lat wtedy miałeś? Piętnaście, szesnaście?

- Nie, ze cztery. Wszyscy faceci przez to przechodzą, no worries.

Rozmawiam też z koleżanką.

- Wiesz, no nie wiem, może jednak nie proponuj mu tej torebki tak, schowaj ją głębiej w szafie, niech się autkami bawi.

- Ale wiesz, on sam ją wybrał, lubi ją bardzo, nie zabiorę mu. Jakbyś się czuła, jakby ci mąż ukrył twoją ulubioną kopertówkę?

- No ale to nie to samo. Teraz fajnie, hi hi, ha ha, ale co zrobisz, jak za dziesięć lat Junior zacznie się interesować dalej damskimi ciuchami?

- Jak to co?

- No jak się jednak w sukienki przebierać będzie. I do tej torebki będzie chciał wziąć twoją różową kieckę? No, no co zrobisz, hę? No co zrobisz?

- Jak to co? Proste. Pójdziemy na zakupy i dobierzemy do tej kiecki różową torebkę, żeby pasowała. Proste.

niedziela, 29 stycznia 2012, czula_b

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: akicka, *.rdns.blackberry.net
2012/01/30 09:45:56
Znajoma mama dwoch chlopakow w wieku wczesnoszkolnym mowi nawet z pewna dumna w glosie, ze gdyby ktorys z nich przyprowadzil do domu chlopaka, cieszylaby sie tak samo jak z dziewczyny. Dodaje, ze pewnie fajnie byloby sie z nimi skumplowac i szalec na wspolnych shoppingach :) czyli, ze jest coraz wieksza tolerancja w narodzie, przynajmniej na poziomie deklaracji
-
Gość: MTeh, *.range31-52.btcentralplus.com
2012/01/30 09:51:20
Ja tam uwazam, ze do doskonale, ze Junior ma swoj kuferek. Nie zabierac, nie martwic sie tylko cieszyc, ze Junior jest taki pomyslowy! Mam nadzieje, ze jak moj Dzidek bedzie w wieku Juniorowym to tez sie bedzie tak fajnie bawil!
-
Gość: mamax2, 91.208.72.*
2012/01/30 12:08:00
Spokojnie, jakoś będzie, na pewno nie gorzej niż z Silouh czy jak jej tam ;). Młody ma ostatnio w zwyczaju przypinać sobie spinki siostry i malować się szminkami na wzór i podobieństwo siostry i mamy. Ale goli się również maszynką taty... To taki etap chyba. Jakkolwiek dobrowolnie mu nie wciskam babskich rzeczy, bo a nóż przez te różowe raty gejem zostanie.... albo a nuż księdzem, bo urodzony 02.02 a to dzień życia konsekrowanego.... Matko, człowiek ma całe życie dylematy :). Jakoś trzeba będzie to wziąć na klatę :D.
-
2012/01/31 00:27:45
Można u Ciebie w komentarzach używać dosadnego słownictwa? Można? Bo mnie ROZPIERDALA histeria wybuchająca, kiedy mały chłopiec sobie przysposobi do zabawy jakąś rzecz uważaną w społeczeństwie za babską. A jak dziewczynka nie lubi sukienek i bawi się samochodami to są często próby przekabacenia, ale nie ma robienia tragedii. Jak cudownie odkrywcza jest myśl, że zabranie dziecku zielonej torebki sprawi, że nie będzie w przyszłości gejem.
-
2012/02/01 10:54:41
Społeczne uprzedzenia. Pamiętam jak babcię zatkało z oburzenia kiedy moja dziewczynka dostała pod choinkę wóż strażacki. A w tym roku chociaż calkiem duża jest, to dostała tor samochodzikowy. Po torze zjeżdżaja wspolnie hot wheelsy i nakręcane chomiki i git. Nie można odbierać dzieciom uroków dzieciństwa w imię społecznej konwencji.
-
Gość: Matooshka, *.home.aster.pl
2012/02/03 21:10:56
Mam pare sylwestrowych torebek, jakby co:)
-
2012/03/23 23:26:28
Jak byłam mała namiętnie bawiłam się z chłopakami. Dziewczyny miałam w głębokim poważaniu - te ich przedszkolne pichcenia obiadków na zabawkowych kuchenkach, te tea-parties w plastikowych filiżankach, te ufryzowane lale - o, matko bosko... I wcale nie dlatego, że taka pełna pogardy dla tych rzeczy byłam, ale po prostu nie interesowało mnie to i już. Z chłopakami za to cudnie bawiło się "we wojnę" i niemniej cudnie drapało się kolana chowając się w żywopłotach. A mą ukochaną zabawką była zdezelowana ciężarówka. Teraz jestem babiszczem z obsesją na tle szpilek (nie karabinów) i zdarza mi się odmóżdżyć się przy łzawym tandetnym romansidle (zamiast upajać się męskim mordobiciem). Damska torebka jako obiekt uwielbienia ma zepsuć Juniora przyszłościowo? Skądże, to jeden z pierdyliarda etapów, które przechodzi i będzie przechodził. Nie ma co demonizować dziecięcego nabożeństwa do tego, czy innego rodzaju szeroko pojętych rozrywek.
Mamo Juniora, pozdrawiam serdecznie, przebrnąwszy od samego początkowego początku, czyliż najpierwszej notki aż do teraz :P I idę czytać dalej:)
-
2014/03/06 11:14:38
Też tak kiedyś miałam, mi jednak zostały przyzwyczajenia z dzieciństwa częściowo - tj. obecnie nie pracuję w sklepie jako doradca klienta (bo uwielbiam ciuchy), a zajmuję się programowaniem, doradzę więc Ci program PIT, a nie żakiet :)
" />
Projekt Junior

Promote Your Page Too